Awersja to nie przyzwolenie na eskalację przemocy!

Tym postem zapewne wsadzę kij w mrowisko, ale moim celem nie jest totalne negowanie zasadności używania metod awersyjnych (wojna o to trwa w najlepsze w środowisku psich szkoleniowców i nie tylko, nie ma więc sensu się powtarzać), a jedynie zwrócenie uwagi na jeden aspekt ich stosowania, o którym chyba niewiele się mówi.
 
Dla niewtajemniczonych, metody szkolenia psów możemy generalnie podzielić na pozytywne i awersyjne. Metody pozytywne, w skrócie, skupiają się na uczeniu psa lub eliminowaniu niepożądanych zachowań za pomącą nagród oraz zarządzania środowiskiem (nie mylić z łapówkarstwem i bezstresowym wychowaniem). Metody awersyjne natomiast to stosowanie nieprzyjemnych dla czworonoga bodźców w celu uzyskania lub zmiany tego zachowania (np. szarpnięcie smyczą jeśli pies na niej ciągnie, dociśnięcie zadu do ziemi żeby usiadł, czy szturchnięcie nogą jeśli szczeka na przejeżdżający obok samochód). Awersja zwykle idzie w parze z teorią dominacji. Obie metody bywają też ze sobą mieszane w różnych konfiguracjach.
 
Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat zagrożeń ani plusów jednego, czy drugiego podejścia. W swojej pracy trzymam się metod pozytywnych. Czy się to komuś podoba czy nie, dopuszczam jednak użycie metody awersyjnej w dwóch przypadkach (ale sama się tego nie podejmuję).
 
Pierwszy:
  • zachowanie problemowe stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia psa oraz jego otoczenia (w tym uniemożliwia funkcjonowanie w środowisku),
  • a profesjonaliści (prawdziwi profesjonaliści!) wyczerpali wszelkie możliwości zastosowania metod pozytywnych (innymi słowy nic NAPRAWDĘ nie działa).
Drugi przypadek:
  • zachowanie problemowe również stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia psa oraz jego otoczenia (w tym uniemożliwia funkcjonowanie w środowisku),
  • jednocześnie rachunek zysków i strat dla metody awersyjnej versus pozytywnej daje przewagę tej pierwszej (np. szansa na szybką poprawę jest bardzo duża, a stres związany z zastosowaniem awersji będzie znacznie mniejszy niż stres, jaki zwierzę przeżywałoby dalej),
  • decyzja o jej zastosowaniu została podjęta wspólnie z opiekunem, a nie arbitralnie przez trenera/psiego psychologa i po wcześniejszej pełnej informacji o zagrożeniach płynących z użycia awersji,
  • awersja będzie zastosowana przez profesjonalistę potrafiącego do minimum ograniczyć skutki negatywne.
Teraz do rzeczy. Otóż, podczas niedawnych zajęć z grupą, kontem oka uchwyciłam taki oto obrazek: niezwykle sfrustrowanego pana, niemiłosiernie szarpiącego idącego z nim na smyczy średniej wielkości psa. Czworonóg był „korygowany” za wychodzenie do przodu/ciągnięcie do tego stopnia, że jego całe ciało w ciągu sekundy bardzo gwałtownie, niemalże w powietrzu, obracało się głową w kierunku właściciela, który dodatkowo (o ile dobrze widziałam) nachylał się nad nim i prawdopodobnie usiłował „przemówić” mu do rozsądku. Nie wiem jak długo to trwało, ponieważ para szybko zniknęła za drzewami. Okazało się później, że to właśnie na nich czekałam po zajęciach, by omówić problemowe zachowania psiaka, wcześniej zastosowane metody i możliwość dołączenia do zajęć grupowych.
 
Nie chcę oceniać zaleceń, jakie dostał właściciel od poprzedniego behawiorysty (na marginesie w Polsce nie ma żadnych przepisów regulujących używanie tego tytułu), ani efektów, jakie wywołały u psa. Najbardziej przeraziło mnie jednak to, co zobaczyłam wcześniej, a więc szarpaninę graniczącą ze znęcaniem się nad własnym czworonogiem. Na moje pytanie „Dlaczego tak?”, odpowiedź była jedna: „Tak kazał ten behawiorysta”.
 
I tu dochodzę do sedna sprawy. Otóż, drodzy właściciele, zapominacie o jednej bardzo ważnej rzeczy. Nawet jeśli stosujecie już awersję, to nie znaczy że możecie na swoim psie wyładowywać własną frustrację. Jeśli to, co robicie nie działa, to nie znaczy, że macie prawo eskalować przemoc – bo to JEST PRZEMOC! Jeśli trener kazał ci szarpnąć smyczą kiedy Twój pies na niej ciągnie, to nie znaczy, że masz nią szarpać, aż czworonóg zacznie fruwać w powietrzu! To, że behawiorysta kazał ci używać kolczatki, ponieważ Twój pies nie potrafi spokojnie przejść obok innych psów, to nie znaczy, że możesz go na niej podwiesić! To, że zoopsycholog kazał ci szturchnąć nogą psa, bo obszczekuje i goni przejeżdżające samochody, to nie znaczy, że masz kopać go coraz mocniej. To, że instruktor poradził ci na siłę ściągać psa na obroży dławiącej ze schodów, bo nie chce z nich schodzić, to nie znaczy, że możesz to robić bez końca, aż pies z tych schodów spadnie. Takie działanie to jedynie wyraz Twojej bezsilności, która może doprowadzić m.in. do poważnych uszkodzeń ciała czworonoga, na pierwszy rzut oka niewidocznych. Nie mówię już o psychice. Obrażenia krtani, tchawicy czy narządów wewnętrznych to częste przypadki. To, że zalecono Ci metody awersyjne nie oznacza, że nie istnieją granice dla brutalności, agresji i nadużyć. To nie znaczy, że możesz znęcać się nad psem i nie panować nad sobą!
 
Drodzy trenerzy, instruktorzy, behawioryści i zoopsycholodzy. Jeśli już zalecacie opiekunowi metodę awersyjną to zakładam, że jesteście profesjonalistami w tym temacie, a więc potraficie użyć jej w najmniejszym możliwym natężeniu, określić wszystkie skutki uboczne i zadbać o ich maksymalne ograniczenie. Miejcie jednak świadomość, że dając te metody właścicielowi do ręki, powinniście dokładnie pouczyć go jak to robić, a jeszcze ważniejsze – JAK TEGO NIE ROBIĆ! Uprzedźcie opiekuna o potencjalnych zagrożeniach (włącznie z uszkodzeniem ciała psa), zwłaszcza jeśli będzie za bardzo „przykładać się” do ich stosowania. Odradzajcie ćwiczenia, jeśli właściciel nie panuje nas własnymi emocjami (szczególnie przy nich przecież trzeba być niezwykle opanowanym). Trenujcie razem z nim do upadłego i nadzorujcie. Opiekunowie są zwykle zmęczeni, pełni rozczarowań i złych emocji. Połączenie tego z metodą awersyjną to bomba z opóźnionym zapłonem i prosta droga do przyzwolenia na eskalowanie przemocy wobec czworonoga. Jeśli nie przygotujecie właściciela bardzo dobrze do pracy awersyjnej z własnym psem, poszkodowanymi będą oboje, ale to pies ucierpi najbardziej. Wtedy też nie będzie was w pobliżu, by zapobiec przemocy.
 
Autorka: Agnieszka Kauch

Powrót do strony głównej